Home Sweet Home. O tym co wolno mi w moich czterech kątach.

Czy myślicie czasem o wolności jaką daje Wam mieszkanie we własnych czterech kątach? O tym co możecie, a czego nie mogliście gdy mieszkaliście u kogoś lub z kimś? Nawet jeśli mieszkamy w domu rodzinnym, czyli teoretycznie u siebie, nie czujemy się całkowicie swobodnie, bo jest kilka bliskich osób, z których zdaniem powinniśmy się liczyć. Gdy mieszkamy ze znajomymi w wynajmowanym mieszkaniu, nie wolno nam wielu rzeczy i mimo, że w grupie raźniej, tęsknimy do swojego własnego domu, w którym będziemy mogli… no właśnie, co? Podjęłam małe blogowe wyzwanie i postanowiłam porównać sobie jak to było mieszkać z kimś lub u kogoś, a jak jest na swoim, gdy musisz liczyć się z jedną osobą, wyrozumiałym partnerem, który prawie wszystko toleruje. Po kilku chwilach zastanowienia, z przymrużeniem oka, powstała całkiem pokaźna lista rzeczy, które #WolnoMi.

  1. Wolno mi mieć swój mały, własny kwiatowo-ziołowy ogródek na balkonie i nikt nie mówi mi „przesuń to zielsko, bo nie mogę przejść”.
  2. Wolno mi mieć łóżko z palet i regał ze skrzynek, bo bardzo mi się podobają.
  3. Wolno mi zająć pół pokoju pod pracownię rękodzieła, mimo, że wprowadza chaos, klej i lakier nie pachną, a suszarka nie należy do cichych sprzętów.
  4. Wolno mi przechowywać rzeczy w ozdobnych kartonach, co wynika z mojego przekonania, że większość mebli w domu jest zbędna.
  5. Wolno mi przearanżować przestrzeń wokół mnie dowolnie i z dowolną częstoliwością.
  6. Wolno mi nie mieć żyrandoli, bo ich nie lubię i nikt mi nie powie, że żarówka na sznurku to głupi pomysł.
  7. Wolno mi dekorować przestrzeń moimi własnymi wyrobami, nawet jeśli nie wyszło mi akurat designerskie dzieło sztuki. Mi się podoba.
  8. Wolno mi zawiesić w centralnym miejscu na ścianie obraz przedstawiający jelenie w vintage sweterkach i hipsterskich czerownych okularach (uwielbiam tę grafikę :)).
  9. Wolno mi mieć mural na ścianie, jak tylko najdzie mnie ochota na mural na ścianie ;)
  10. Wolno mi nie ścielić łóżka, gdy nie mam na to ochoty. A przeważnie nie mam, jedyne co mnie do tego nakłania to nadchodzący goście.
  11. Wolno mi nie zmywać od razu po posiłku.
  12. Wolno mi jeść kanapki na obiad, gdy nie mam dnia na wymyślanie i gotowanie.
  13. Wolno mi przygarnąć psa lub kota ze schroniska.
  14. Wolno mi układać puzzle, sztuk tysiąc, na środku pokoju dziennego.
  15. Wolno mi śpiewać głośno pod prysznicem, choć niezbyt często, bo szanuję moich sąsiadów.

Jak się okazuje, wolno mi całkiem dużo, oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku. Jeśli nie mieszkamy w leśnej chatce na odludziu, pamiętajmy o szerszym otoczeniu, na przykład sąsiadach, którzy niekoniecznie chcą słuchać dźwięku wiertarki o 6 rano w niedzielę. Wolność zależy też od tego z kim mieszkasz i na ile bliscy pozwalają Ci robić to na co masz ochotę. Gdyby listę tworzyła druga Anka Decorowanka (jeszcze ją do tego namówię), raczej nie znalazłby się tam punkt 14. Z półtoraroczną Matyldą to byłaby raczej syzyfowa praca, a nie relaksująca rozrywka ;)

Mieszkanie na swoim daje wiele wolności, nie tylko jeśli chodzi o zachowywanie się swobodnie czy pozwalanie sobie na coś bez pytania nikogo o zdanie, ale też aranżowanie przestrzeni wokół siebie. Możemy eksperymentować, zmieniać, tworzyć swój własny styl. I jedyne co musimy czasem znosić to uszczypliwe uwagi ze strony naszych gości, ale te najlepiej wypuszczać drugim uchem. Twórz taką przesteń wokół siebie, w której Ty i Twoi bliscy będziecie czuć się dobrze. Wolno Ci.

02FAEBOQ2G

Jaki rodzaj wolności daje Tobie swój własny dom? Chętnie poznamy Twoje spojrzenie na ten temat.

YOU MIGHT ALSO LIKE